sobota, 2 listopada 2013

Pingwin bawi się w poetkę (2)

I kolejna seria na Krze, to znaczy kontynuuję publikowanie moich wypocin wierszokleckich.

Nie ma lekarstwa na życie.

Czym się leczy duszę?
Czynami?
Słowem?
Dźwiękiem?
Nie.
Ale leczy się ją.
Czasem.
Przypadkiem.
Może nawet Samotnością.
A może tylko Samotnością?
Nie ma lekarzy duszy.
Tu panuje medycyna alternatywna,
ta wchodząca ostatnią nitką szuby w krzywą Gaussa metoda.
Może mnie ktoś naprawić?
Ośrodek uczuć w mózgu mi się zepsuł, tak sądzę.
A może to uodpornienie na ludzi?
W końcu to tylko mała część mózgu jeszcze mniejszego istnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz