środa, 13 listopada 2013

Pingwin Bawi Się w Poetkę (3)

Dość emocjonalny. Potrzebny. Dedykowany Czarnemu Wikaremu.

 Z pewnego powodu.
I mogę tylko patrzeć, jak kolejny kawałek mojego serca odrywa się i odchodzi.
Nie bez bólu.
Nie bez łez.
Nie jestem z tym pogodzona
I nigdy nie będę.
Nie umiem.
Na taki moment nawet mimo świadomości nie można się przygotować.
Bo to tak jak nie wydzielać kortyzolu przed obudzeniem zgodnym z zegarem biologicznym.
To jest trudne do przeżycia.
I wcale za każdym razem nie uodparnia mocniej na kolejne takie wydarzenia.
Ale da się to przeżyć.
Bo skoro boli, to się żyje.
Ale gdy się czuje już tylko ten ból,
bez przerwy, bez ustanku
To tak, jakby się już umierało.
Jakby życie samo wolało się już skończyć, niż być takie.
Życie jest mądre, tylko ludzie beznadziejnie głupi.
Bo co mi po „rzyciowych mondrościach”
gdy nie potrafię, nie mogę ich wcielić w życie?
Przestaję widzieć sens, widzieć cokolwiek.
Pusto.
Pusto.
Pusto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz